Cześć sorry ,że tak dawno nie pisałam miałam wiele rzeczy na
głowie ale dziś jest wyjątkowy dzień więc musiałam znaleźć czas albowiem dziś
jest rok od kąt zaistniał mój blog chciałam serdecznie podziękować wszystkim
czytającym i komentującym mojego bloga cieszę się, że wam się podoba mam
nadzieję, że zostaniecie zemną do końca i zawsze będziecie mnie wspierać
jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Victoria.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oczami Kendall
Obudziłem się 0 5.00 było jeszcze ciemno i nie chciało mi
się wstać spojrzałem na jeszcze śpiącą Jo.
Od 2 tygodni chodzi załamana z nikim
nie rozmawia z jednej strony nie dziwie jej się ale z drugiej mogła by chociaż
z nami porozmawiać, czasami się zastanawiam czy ona czegoś nie planuje czy nie
chce się zemścić na Alanie za to co zrobił zaczynam się bać o nią nie wiadomo
przecież co jej do głowy może strzelić
będę musiał ją zacząć pilnować dla jej własnego bezpieczeństwa.
Wstałem z łóżka nie mogłem już leżeć poszedłem do łazienki
się umyć i ubrać .
Wyszedłem po cichu z łazienki żeby nie obudzić Jo zeszedłem
na dół w kuchni siedział James.
-Cześć stary.
-Cześć odpowiedział.
-Co ty tu robisz o 5 nad ranem.
-A siedzę i myślę straciłem Victorie nie wiem gdzie jest a w
dodatku Jo zrobiła się straszne tajemnicza ona nam nie ufa najgorsze jest w tym
wszystkim to , że nie wiem jak jej pomóc.
-James też nad tym myślałem i wydaje mi się, że ona będzie
chciała się na nim zemścić.
-Zemścić Jo nie możliwe.
-Oj James nie wiem tego.
-Może i masz rację będziemy musieli ją przypilnować bo może
na prawdę zrobić coś głupiego.
-Też tak uważam powiedziałem i usiadłem na krześle.
-Po prostu musimy spróbować do niej dotrzeć jakoś.
-Ale jak próbowałem na milion sposobów ale nic mi nie
wychodziło.
-Musimy zadzwonić po Avana ona z nim rozmawia o wszystkim
więc może się udać.
-Ok więc ty dzwonisz do Avana a ja idę po nią powiedziałem i
poszedłem do naszego pokoju Jo siedziała już na łóżku gdy weszłam spojrzała się
na mnie i jak zwykle nic nie powiedziała.
-Cześć kochanie powiedziałem całując ją w policzek.
-Cześć powiedziała cicho.
-Jak się czujesz.
-Dobrze.
-Na pewno.
-Tak a co.
-Nie nic po prostu od paru dni nie rozmawiasz z nami unikasz
nas martwię się o ciebie.
-Nie musisz nic mi nie jest .
-Wiesz my ci zawsze pomożemy.
-Ale ja nie chce waszej pomocy nie chce niczyjej pomocy jest
wszystko dobrze.
-Ok. nie denerwuj się skoro tak uważasz niech tak będzie nic
już nie powiedziała tylko się na mnie spojrzała i wyszła z pokoju .
Oczami Jo
Miałam dość tego, że wciosz się mnie pytają czy wszystko w
porządku co mam im powiedzieć wiecie nie nic nie jest w porządku przecież gdybym im
tak powiedział cały czas łazili by za mną weszłam do kuchni James siedział na krześle i
popijał kawę.
-O cześć Jo.
-Cześć próbowałam udawać miłą choć wcale nie chciałam.
-Jak się czujesz.
-Dobrze uśmiechnęłam się choć w głębi duszy miałam już
pomału ich na prawdę dość wciąż te same pytania czy wszystko ok lub jak się
czuję z dna na dzień wkurzali mnie coraz bardziej gdy tak rozmyślałam nagle
ktoś zapukał do drzwi poszłam otworzyć w drzwiach stał Avan.
-Cześć powiedział.
-Avan co ty tu robisz.
-Też się cieszę ,że cie widzę powiedział.
-Cześć ale co ty tu robisz.
-No wiesz dzwonił do mnie James i powiedział , że od
jakiegoś czasu dziwnie się zachowujesz.
-Ta choć przejdziemy się.Byłam wściekła na Jamesa po co wciągał w to Avana
jak wrócę muszę z nim poważnie porozmawiać rozumiem , że się martwi ale to już
paranoja.
-No to co z tobą.
-Zemną wszystko ok,to oni coś wymyślają.
-Jo znam cię za długo by się na brać na twoje kłamstwa a tak
po za ty nie chodzisz do szkoły co jest.
-A.
-Czekaj zanim coś powiesz proszę cię nie mów ,że źle się
czułaś wiem ,że to nie prawda więc mów prawdę bo inaczej się obrażę.
-No ok. bo wiesz najpierw wyjechała Victoria potem Alan
zabił demona.
-Co zrobił.
-Potrącił go autem gdy byliśmy w parku.
-Co za gnojek ciekawe jak by się czół gdyby go ktoś potrącił
i zabił.
-Nie wiem ale jestem straszne ciekawa.
-Jo ty chyba nie myślisz.
-Nie no może czasami ale nie jestem nim.
-Uf bo już myślałem.
-Nie nie zabiła bym do.
-To dobrze a gdzie wyjechała Victoria.
-Do NY.
-Czemu.
-Na studia fryzjerskie najgorsze , że pokłóciła się z
Jamesem i ja nie mogę powiedzieć gdzie dokładnie jest bo mi zabroniła.
-Wiesz co powinnaś pomyśleć co jest dobre a co złe.
-Ale ja uważam ,że powinnam mu to powiedzieć jednak przecież
ona mi zabroniła.
-Wiesz powinnaś iść za głosem serca bo ono nigdy się nie
myli.
-Tak ale moje serce mówi bym powiedziała ale przecież nie
mogę.
-Wiesz chcesz stracić brata i przyjaciółkę bo nie mówisz
prawdy czy chcesz mieć ich oboje przy sobie zastanów się co robisz.
-Masz rację powiem Jamesowi dziękuje Avan.
-Nie ma sprawy idź i miłego dnia.
-Dzięki i nawzajem powiedziałam i pobiegłam do domu James
siedział na kanapie z jednej strony byłam na niego zła bo zadzwonił po Avana a
z drugiej byłam mu straszne wdzięczna bo gdyby nie on Avan by mi nie pomógł.
-James musimy pogadać.
-Ta czemu ja nic nie zrobiłem powiedział wystraszony.
-Spokojnie miałam ochotę ci zrobić krzywdę ale już mi przeszło.
-Na pewno.
-Tak.
-A więc co chcesz.
-Bo ja chciałam ci powiedzieć .......zacięło mnie bałam się mu powiedzieć.
-Co.
-Hym spojrzałam na niego.
-Co chciałaś mi powiedzieć.
-James ja wiem gdzie mieszka Victoria.
-Na prawdę.
-Tak.
-To super musimy tam jechać.
-Ale ona mi zabroniła ci mówić nie może wiedzieć,że to ja ci powiedziałam.
-Oczywiście dziękuje ci.
-Nie ma sprawy.
-No to gdzie ją znajdę.
-Jej adres to 9 Reade Street.
-Dzięki muszę do niej lecieć.
-Mam nadzieję,że się pogodzicie powiedziałam a James pobiegł do pokoju oglądałam przez chwilę tv ale zaczęło mi się to nudzić i poszłam do pokoju Kendall już spał weszłam po cichu do łazienki wzięłam gorący prysznic i poszłam się położyć tak straszne się cieszyłam,że wreszcie powiedziałam Jamesowi o tym gdzie jest Victoria może i będzie na mnie zła ale robię to dla niej i Jamesa chociaż raz od dłuższego czasu zasnęłam ze spokojem i uśmiechem na twarzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz