Obudziłam się słysząc jakiś hałas na dole szybko zeszłam na dół w kuchni urzędował James bardzo ładnie się ubrał.
-James co ty robisz czemu tak hałasujesz.
-Oj Jo przepraszam nie chciałem cię obudzić ale straszne się śpieszę na samolot.
-Jedziesz do Victori.
-Tak powiedział i rozlał sok.
-James ty ofiaro idź ja to posprzątam.
-Na prawdę.
-Tak.
-Dziękuję ci bardzo powiedział pocałował mnie w czoło i pobiegł na górę pokiwałam tylko głową i zaczęłam sprzątać po chwili James zbiegł na dół.
-Jo usłyszałam James.
-Tak.
-Zaopiekujesz się Foxem dopóki nie wrócę.
-No jasne, że się nim zaopiekuje.
-Dzięki.
-Nie ma za co idź już.
-Dobra pa.
-Pa powiedziałam i usłyszałam jak zamyka drzwi spojrzałam na Foxa.
-I co maluchu zostaliśmy tylko ja i ty oczywiście z tych normalnych pies tylko zamerdał ogonkiem i podbiegł do mnie wziewam go na ręce chciałam iść na górę ale ktoś zapukał do drzwi myślałam,że to James czegoś zapomniał podeszłam do drzwi otworzyłam je a w progu stała jakaś dziewczyna miała około 16 lat.
-Cześć powiedziała.
-Cześć od powiedziałam zaskoczona.
-Ty jesteś Jo.
-Tak.
-Miło mi poznać jestem Ciara Bravo kuzynka Kendalla.
-Mi również zapraszam cię do środka.
-Dzięki a gdzie jest Kendall.
-Kendall jeszcze śpi.
-Jak to śpi przecież się umówiliśmy na 9.00 a jest już 9.10.
-Faktyczne ale mi nic nie mówił musisz z nim gadać nie zemną choć obudzimy go.
-Dobra od powiedziała weszłyśmy do pokoju Kendall spał w najlepsze rozwalił się na łóżku jak by sam na nim spał spojrzałam na Ciarę miała dziwną minę chyba coś planowała.
-Ciara.
-Tak.
-Co ty kombinujesz.
-A nic tylko go drastycznie obudzę powiedziała i wskoczyła na łóżko budzą wystraszonego blondyna.
-Jo krzykną.
-Co nie krzycz nic ci nie robię Kendall spoglądał zaskoczony to na mnie to na Ciarę.
-Ciara co ty chwila ciszy kurde zapomniałem o tobie.
-No zauważyłam.
-Przepraszam daj mi minutkę zaraz przyjdę wstał i szybko pobiegł do łazienki wyszedł z niej po nie całych 2 minutach.
-Ok możemy iść powiedział.
-Dobra Jo idziesz z nami.
-Nie dzięki muszę jechać dziś do studia mam sesję zdjęciową ale miło mi było cie poznać.
-Mi również powiedziała.
-No to miłej zabawy.
-Dzięki i na wzajem powiedzieli równocześnie i wyszli a ja poszłam do łazienki umyłam się ubrałam i wyszłam z łazienki.
Spakowałam się i wyszła z domu pojechałam do pracy i znów zaczęły się sam nudy.
Oczami Jamesa:
Wyszedłem z domu byłem straszne po denerwowany tak straszne się bałem,że Victoria będzie zła i mi nie wybaczy cieszę się,że ma pasję jakiś cel w życiu ale czemu mi nie powiedział,że wyjeżdża gdy dojadę muszę z nią poważne porozmawiać przyjechałem na lotnisko wszedłem do samolotu cały czas rozmyślałem co zrobię gdy ją spotkam przytulę ochrzanie czy jeszcze coś innego nie wiem, wiem jedno muszę ją spotkać i pogadać.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj z okazji Halloween życzę wszystkim wszystkiego dobrego postaram napisać jutro kolejny rozdział ale nic nie obiecuje.
Dziękuje i życzę miłego czytania.
czwartek, 31 października 2013
niedziela, 20 października 2013
Rozdziałł 44
Cześć sorry ,że tak dawno nie pisałam miałam wiele rzeczy na
głowie ale dziś jest wyjątkowy dzień więc musiałam znaleźć czas albowiem dziś
jest rok od kąt zaistniał mój blog chciałam serdecznie podziękować wszystkim
czytającym i komentującym mojego bloga cieszę się, że wam się podoba mam
nadzieję, że zostaniecie zemną do końca i zawsze będziecie mnie wspierać
jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Victoria.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oczami Kendall
Obudziłem się 0 5.00 było jeszcze ciemno i nie chciało mi
się wstać spojrzałem na jeszcze śpiącą Jo.
Od 2 tygodni chodzi załamana z nikim
nie rozmawia z jednej strony nie dziwie jej się ale z drugiej mogła by chociaż
z nami porozmawiać, czasami się zastanawiam czy ona czegoś nie planuje czy nie
chce się zemścić na Alanie za to co zrobił zaczynam się bać o nią nie wiadomo
przecież co jej do głowy może strzelić
będę musiał ją zacząć pilnować dla jej własnego bezpieczeństwa.
Wstałem z łóżka nie mogłem już leżeć poszedłem do łazienki
się umyć i ubrać .
Wyszedłem po cichu z łazienki żeby nie obudzić Jo zeszedłem
na dół w kuchni siedział James.
-Cześć stary.
-Cześć odpowiedział.
-Co ty tu robisz o 5 nad ranem.
-A siedzę i myślę straciłem Victorie nie wiem gdzie jest a w
dodatku Jo zrobiła się straszne tajemnicza ona nam nie ufa najgorsze jest w tym
wszystkim to , że nie wiem jak jej pomóc.
-James też nad tym myślałem i wydaje mi się, że ona będzie
chciała się na nim zemścić.
-Zemścić Jo nie możliwe.
-Oj James nie wiem tego.
-Może i masz rację będziemy musieli ją przypilnować bo może
na prawdę zrobić coś głupiego.
-Też tak uważam powiedziałem i usiadłem na krześle.
-Po prostu musimy spróbować do niej dotrzeć jakoś.
-Ale jak próbowałem na milion sposobów ale nic mi nie
wychodziło.
-Musimy zadzwonić po Avana ona z nim rozmawia o wszystkim
więc może się udać.
-Ok więc ty dzwonisz do Avana a ja idę po nią powiedziałem i
poszedłem do naszego pokoju Jo siedziała już na łóżku gdy weszłam spojrzała się
na mnie i jak zwykle nic nie powiedziała.
-Cześć kochanie powiedziałem całując ją w policzek.
-Cześć powiedziała cicho.
-Jak się czujesz.
-Dobrze.
-Na pewno.
-Tak a co.
-Nie nic po prostu od paru dni nie rozmawiasz z nami unikasz
nas martwię się o ciebie.
-Nie musisz nic mi nie jest .
-Wiesz my ci zawsze pomożemy.
-Ale ja nie chce waszej pomocy nie chce niczyjej pomocy jest
wszystko dobrze.
-Ok. nie denerwuj się skoro tak uważasz niech tak będzie nic
już nie powiedziała tylko się na mnie spojrzała i wyszła z pokoju .
Oczami Jo
Miałam dość tego, że wciosz się mnie pytają czy wszystko w
porządku co mam im powiedzieć wiecie nie nic nie jest w porządku przecież gdybym im
tak powiedział cały czas łazili by za mną weszłam do kuchni James siedział na krześle i
popijał kawę.
-O cześć Jo.
-Cześć próbowałam udawać miłą choć wcale nie chciałam.
-Jak się czujesz.
-Dobrze uśmiechnęłam się choć w głębi duszy miałam już
pomału ich na prawdę dość wciąż te same pytania czy wszystko ok lub jak się
czuję z dna na dzień wkurzali mnie coraz bardziej gdy tak rozmyślałam nagle
ktoś zapukał do drzwi poszłam otworzyć w drzwiach stał Avan.
-Cześć powiedział.
-Avan co ty tu robisz.
-Też się cieszę ,że cie widzę powiedział.
-Cześć ale co ty tu robisz.
-No wiesz dzwonił do mnie James i powiedział , że od
jakiegoś czasu dziwnie się zachowujesz.
-Ta choć przejdziemy się.Byłam wściekła na Jamesa po co wciągał w to Avana
jak wrócę muszę z nim poważnie porozmawiać rozumiem , że się martwi ale to już
paranoja.
-No to co z tobą.
-Zemną wszystko ok,to oni coś wymyślają.
-Jo znam cię za długo by się na brać na twoje kłamstwa a tak
po za ty nie chodzisz do szkoły co jest.
-A.
-Czekaj zanim coś powiesz proszę cię nie mów ,że źle się
czułaś wiem ,że to nie prawda więc mów prawdę bo inaczej się obrażę.
-No ok. bo wiesz najpierw wyjechała Victoria potem Alan
zabił demona.
-Co zrobił.
-Potrącił go autem gdy byliśmy w parku.
-Co za gnojek ciekawe jak by się czół gdyby go ktoś potrącił
i zabił.
-Nie wiem ale jestem straszne ciekawa.
-Jo ty chyba nie myślisz.
-Nie no może czasami ale nie jestem nim.
-Uf bo już myślałem.
-Nie nie zabiła bym do.
-To dobrze a gdzie wyjechała Victoria.
-Do NY.
-Czemu.
-Na studia fryzjerskie najgorsze , że pokłóciła się z
Jamesem i ja nie mogę powiedzieć gdzie dokładnie jest bo mi zabroniła.
-Wiesz co powinnaś pomyśleć co jest dobre a co złe.
-Ale ja uważam ,że powinnam mu to powiedzieć jednak przecież
ona mi zabroniła.
-Wiesz powinnaś iść za głosem serca bo ono nigdy się nie
myli.
-Tak ale moje serce mówi bym powiedziała ale przecież nie
mogę.
-Wiesz chcesz stracić brata i przyjaciółkę bo nie mówisz
prawdy czy chcesz mieć ich oboje przy sobie zastanów się co robisz.
-Masz rację powiem Jamesowi dziękuje Avan.
-Nie ma sprawy idź i miłego dnia.
-Dzięki i nawzajem powiedziałam i pobiegłam do domu James
siedział na kanapie z jednej strony byłam na niego zła bo zadzwonił po Avana a
z drugiej byłam mu straszne wdzięczna bo gdyby nie on Avan by mi nie pomógł.
-James musimy pogadać.
-Ta czemu ja nic nie zrobiłem powiedział wystraszony.
-Spokojnie miałam ochotę ci zrobić krzywdę ale już mi przeszło.
-Na pewno.
-Tak.
-A więc co chcesz.
-Bo ja chciałam ci powiedzieć .......zacięło mnie bałam się mu powiedzieć.
-Co.
-Hym spojrzałam na niego.
-Co chciałaś mi powiedzieć.
-James ja wiem gdzie mieszka Victoria.
-Na prawdę.
-Tak.
-To super musimy tam jechać.
-Ale ona mi zabroniła ci mówić nie może wiedzieć,że to ja ci powiedziałam.
-Oczywiście dziękuje ci.
-Nie ma sprawy.
-No to gdzie ją znajdę.
-Jej adres to 9 Reade Street.
-Dzięki muszę do niej lecieć.
-Mam nadzieję,że się pogodzicie powiedziałam a James pobiegł do pokoju oglądałam przez chwilę tv ale zaczęło mi się to nudzić i poszłam do pokoju Kendall już spał weszłam po cichu do łazienki wzięłam gorący prysznic i poszłam się położyć tak straszne się cieszyłam,że wreszcie powiedziałam Jamesowi o tym gdzie jest Victoria może i będzie na mnie zła ale robię to dla niej i Jamesa chociaż raz od dłuższego czasu zasnęłam ze spokojem i uśmiechem na twarzy.
sobota, 5 października 2013
Rozdział 43
Oczami Jo
Obudziłam się bardzo zmęczona pół nocy zastanawiałam się co zrobić powiedzieć Jamesowi czy nie dobrze wiedziałam gdzie dokładnie jest Victoria chciałam powiedzieć mu ale nie mogłam przecież Victoria mi zabroniła mówić mu gdzie jest chciała odpocząć od niego miałam dość co teraz zrobić nikomu nie mogę powiedzieć bo od razu powiedzieli by Jamesowi byłam w kropce spojrzałam na śpiącego jeszcze Kendalla temu to dobrze niczym się nie martwił tak bardzo chciałam mu powiedzieć ale niestety obiecałam wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wzięłam długą kąpiel zaraz lepiej pomyślałam ubrałam się.
Wyszłam z łazienki i wyszłam z pokoju nie chciałam budzić Kendalla niech on chociaż śpi poszłam do kuchni miałam ochotę na kawę w kuchni spotkałam Logana.
-Cześć powiedziałam.
-A cześć kawy.
-O czytasz mi w myślach poproszę.
-Ok powiedział i zrobił mi kawę podając mi ją.
-Dzięki.
-Nie ma sprawy Jo musimy pogadać powiedział.
-Tak o czym.
-O Victori.
-Hym a czemu chcesz o niej rozmawiać.
-Ty wiesz gdzie ona jest prawda.
-Co nie czemu mam wiedzieć.
-Jo wszystkich oszukasz ale nie mnie wiem,że Victoria zabroniła ci mówić gdzie jest.
-Ale Logan z kąt ty to wiesz.
-Przez przypadek usłyszałem.
-Ta przypadek.
-Jo jesteśmy przyjaciółmi a przyjaciół się nie okłamuje tak.
-No tak.
-No to proszę powiedz gdzie jest Victoria.
-Nie Logan nie mogę obiecałam przepraszam.
-Jo ty musisz nam powiedzieć gdzie ona jest.
-Nie mogę powiedziałam wstałam z krzesła zawołałam Demona i wyszłam na dwór szłam do parku to było jedyne miejsce które uwielbiałam usiadłam na ławkę puściłam Demona ze smyczy ale on nie chciał iść położył mi łapę na nogę i spojrzał na mnie tymi swoimi słodkimi niebieskimi oczami.
-I co ja teraz piesku mam zrobić przecież nie mogę im powiedzieć o Victori gdybyś ty mógł mówić i mi pomóc zawsze z nim rozmawiałam choć był psem rozumiał mnie gdy było mi źle zawsze przychodził i próbował pocieszyć spojrzałam na niego siedział nie ruszał się patrzał na mnie uśmiechnęłam się a on od razu pobiegł się bawić siedziałam i rozmyślałam co teraz w pewnym momencie usłyszałam pisk opon i uderzenie szybko się odwróciłam zauważyłam jak jakieś uto uderzyło w jakiegoś psa szybko tam podeszłam to był mój Demon szybko do nie go podbiegłam było już z późno on nie żył zaczęłam płakać spojrzałam na człowieka siedzącego w aucie był to Alan boże on siedział w aucie uśmiechnął się tylko i odjechał byłam załamana zabił mojego psa za co co on mu zrobił to miała być zemsta za to co mu zrobiłam mógł mnie zabić a nie Demona on w niczym nie zawinił to tylko bezbronne zwierze miałam dość najpierw przeżyłam śmierć rodziców potem dziadków potem jeszcze kłopoty z Alanem a teraz Victoria wyjechała i Demon został zabity przez Alana nie czy ja w życiu muszę mieć sama kłody pod nogami szybko wyciągnęłam z kieszeni telefon zadzwoniłam szybko do Kendall.
Rozmowa Telefoniczna:
K.Halo.
J.Kendall powiedziałam zapłakana.
K.Jo co się stało czemu płaczesz.
J.Kendall proszę cię przychodź szybko do parku.
K.Ale co się stało.
J.Nie mam czasu mówić przychodź szybko powiedziałam i się rozłączyłam trzymałam łeb Demona na swoich nogach tak bardzo chciałam mu jakoś pomóc ale już się nie dało on już odszedł to był koniec już nigdy do mnie nie przyjdzie nie przytuli się nie zaszczeka ani nie będzie czekać pod drzwiami kiedy wrócę ze szkoły albo z pracy usłyszałam jak ktoś mnie woła odwróciłam głowę zauważyłam Kendall chyba biegł bo był cały zdyszany podszedł do mnie gdy zobaczył Demona nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
-Co się stało zapytał po chwili ciszy.
-Alan wjechał w Demona.
-Co Alan co on tu robił.
-Nie wiem ale kiedy tu przybiegłam on siedział w aucie gdy na niego spojrzałam uśmiechnął się i odjechał mówiąc to zaczęłam znowu płakać.
-Nie płacz.
-Jak mam nie płakać to był mój przyjaciel którego mi dałeś na urodziny a teraz został zabity.
-Oj kochanie powiedział i znowu mnie przytuli zaczęło lać nie za bardzo się tym przejmowałam teraz najważniejszy był mój Demon.
-Jo chodź straszne leje.
-Nie zostawię go tu.
-Dobrze zrobimy tak zabierzemy go z tond i zakopiemy z tyłu w ogrodzę.
-Dobrze powiedziałam i poszliśmy do domu gdy doszliśmy przestało padać zakopaliśmy Demona byłam załamana nie chciało mi się z nikim gadać weszłam do sypialni umyłam się od ranu poszłam się położyć i zasnełam.
Obudziłam się bardzo zmęczona pół nocy zastanawiałam się co zrobić powiedzieć Jamesowi czy nie dobrze wiedziałam gdzie dokładnie jest Victoria chciałam powiedzieć mu ale nie mogłam przecież Victoria mi zabroniła mówić mu gdzie jest chciała odpocząć od niego miałam dość co teraz zrobić nikomu nie mogę powiedzieć bo od razu powiedzieli by Jamesowi byłam w kropce spojrzałam na śpiącego jeszcze Kendalla temu to dobrze niczym się nie martwił tak bardzo chciałam mu powiedzieć ale niestety obiecałam wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wzięłam długą kąpiel zaraz lepiej pomyślałam ubrałam się.
Wyszłam z łazienki i wyszłam z pokoju nie chciałam budzić Kendalla niech on chociaż śpi poszłam do kuchni miałam ochotę na kawę w kuchni spotkałam Logana.
-Cześć powiedziałam.
-A cześć kawy.
-O czytasz mi w myślach poproszę.
-Ok powiedział i zrobił mi kawę podając mi ją.
-Dzięki.
-Nie ma sprawy Jo musimy pogadać powiedział.
-Tak o czym.
-O Victori.
-Hym a czemu chcesz o niej rozmawiać.
-Ty wiesz gdzie ona jest prawda.
-Co nie czemu mam wiedzieć.
-Jo wszystkich oszukasz ale nie mnie wiem,że Victoria zabroniła ci mówić gdzie jest.
-Ale Logan z kąt ty to wiesz.
-Przez przypadek usłyszałem.
-Ta przypadek.
-Jo jesteśmy przyjaciółmi a przyjaciół się nie okłamuje tak.
-No tak.
-No to proszę powiedz gdzie jest Victoria.
-Nie Logan nie mogę obiecałam przepraszam.
-Jo ty musisz nam powiedzieć gdzie ona jest.
-Nie mogę powiedziałam wstałam z krzesła zawołałam Demona i wyszłam na dwór szłam do parku to było jedyne miejsce które uwielbiałam usiadłam na ławkę puściłam Demona ze smyczy ale on nie chciał iść położył mi łapę na nogę i spojrzał na mnie tymi swoimi słodkimi niebieskimi oczami.
-I co ja teraz piesku mam zrobić przecież nie mogę im powiedzieć o Victori gdybyś ty mógł mówić i mi pomóc zawsze z nim rozmawiałam choć był psem rozumiał mnie gdy było mi źle zawsze przychodził i próbował pocieszyć spojrzałam na niego siedział nie ruszał się patrzał na mnie uśmiechnęłam się a on od razu pobiegł się bawić siedziałam i rozmyślałam co teraz w pewnym momencie usłyszałam pisk opon i uderzenie szybko się odwróciłam zauważyłam jak jakieś uto uderzyło w jakiegoś psa szybko tam podeszłam to był mój Demon szybko do nie go podbiegłam było już z późno on nie żył zaczęłam płakać spojrzałam na człowieka siedzącego w aucie był to Alan boże on siedział w aucie uśmiechnął się tylko i odjechał byłam załamana zabił mojego psa za co co on mu zrobił to miała być zemsta za to co mu zrobiłam mógł mnie zabić a nie Demona on w niczym nie zawinił to tylko bezbronne zwierze miałam dość najpierw przeżyłam śmierć rodziców potem dziadków potem jeszcze kłopoty z Alanem a teraz Victoria wyjechała i Demon został zabity przez Alana nie czy ja w życiu muszę mieć sama kłody pod nogami szybko wyciągnęłam z kieszeni telefon zadzwoniłam szybko do Kendall.
Rozmowa Telefoniczna:
K.Halo.
J.Kendall powiedziałam zapłakana.
K.Jo co się stało czemu płaczesz.
J.Kendall proszę cię przychodź szybko do parku.
K.Ale co się stało.
J.Nie mam czasu mówić przychodź szybko powiedziałam i się rozłączyłam trzymałam łeb Demona na swoich nogach tak bardzo chciałam mu jakoś pomóc ale już się nie dało on już odszedł to był koniec już nigdy do mnie nie przyjdzie nie przytuli się nie zaszczeka ani nie będzie czekać pod drzwiami kiedy wrócę ze szkoły albo z pracy usłyszałam jak ktoś mnie woła odwróciłam głowę zauważyłam Kendall chyba biegł bo był cały zdyszany podszedł do mnie gdy zobaczył Demona nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
-Co się stało zapytał po chwili ciszy.
-Alan wjechał w Demona.
-Co Alan co on tu robił.
-Nie wiem ale kiedy tu przybiegłam on siedział w aucie gdy na niego spojrzałam uśmiechnął się i odjechał mówiąc to zaczęłam znowu płakać.
-Nie płacz.
-Jak mam nie płakać to był mój przyjaciel którego mi dałeś na urodziny a teraz został zabity.
-Oj kochanie powiedział i znowu mnie przytuli zaczęło lać nie za bardzo się tym przejmowałam teraz najważniejszy był mój Demon.
-Jo chodź straszne leje.
-Nie zostawię go tu.
-Dobrze zrobimy tak zabierzemy go z tond i zakopiemy z tyłu w ogrodzę.
-Dobrze powiedziałam i poszliśmy do domu gdy doszliśmy przestało padać zakopaliśmy Demona byłam załamana nie chciało mi się z nikim gadać weszłam do sypialni umyłam się od ranu poszłam się położyć i zasnełam.
poniedziałek, 30 września 2013
Rozdział 42
Wpadłam na Jamesa był pijany nie ma co robić tylko chlać.
-James rusz się szybko jedziemy na lotnisko.
-Co po co ja nigdzie nie jadę.
-Victoria wyjeżdża do New York musisz coś zrobić.
-A co ja mogę zrobić sama tego chciała.
-James musisz coś zrobić chcesz ją stracić tak samo jak
straciłeś Emme.
-Nie nigdy.
-Kochasz ją.
-Co to za głupie pytanie no jasne, że tak.
-No to róż te swoje cztery litery i biegnij do niej.
-Tak masz racje Jo.
-Tak.
-Możesz mnie zawieść na lotnisko.
-Ok choć szybko powiedziałam i pobiegliśmy do mojego auta
szybko zawiozłam Jamesa na lotnisko on wyleciał z auta jak poparzony i pobiegł
do Victori.
Oczami Jamesa:
Biegłem jak najszybciej szukałem wzrokiem Victori ale
nigdzie jej nie było wyjechała nie ma jej odeszła podszedłem do kasy by dowiedzieć się czy samolot już
odleciał.
-Dzień dobry czy samolot do New York już odleciał.
-Tak niestety 10 minut temu.
-A to dziękuje powiedziałem i odeszłam byłem załamany nie
zobaczę jej ona odeszła już na zawsze a ja nawet się z nią nie pożegnałem wróciłem
załamany do auta Jo siedziała gdy weszłam do auta padło pierwsze pytanie.
-James gdzie jest Victoria.
-Victoria już odeszła.
-Co dlaczego.
-Nie zdążyłem odleciała już na zawsze.
-James musisz coś zrobić.
-Ale co ja mam zrobić nie ma jej odleciała.
-Ty idioto przestań się użalać i pomyśl co zrobić.
-Co jak ty mnie nazwałaś.
-Idiota.
-Wiesz co nie wolno ci tak do mnie mówić jestem twoim
starszym bratem.
-Tak starszym ale głupszym.
-Nie prawda.
-Jasne jasne wracamy.
-Tak pomyśle co zrobić w domu.
-Obyś coś wymyślił.
-Oj na pewno coś wymyślę.
-Dobra dobra powiedziałam
odpalając auto wróciliśmy do domu na kanapie siedzieli wszyscy opowiedziałem im
co się stało byli zaskoczeni .
-I co teraz zapytał mnie Logan.
-Nie wiem nie mam pojęcia co teraz.
-Może jedź do niej powiedziała Camil.
-Może jedź do niej powiedziała Camil.
-Pojechał bym tylko ja nie wiem gdzie ona jest.
-To się do wiec.
-Tak ale jak.
-Jak byś chciał to byś się dowiedział.
-Macie racje powiedziałem i poszedłem do pokoju zaczełem myśleć o Victori nawet nie wiem
kiedy zasnęłam.
sobota, 28 września 2013
Rozdział 41
Spało mi się całkiem dobrze dopóki ktoś nie przyszedł do mnie do pokoju i zaczął szturchać otwarłam oczy a tam siedział James.
-James co się stało był ubrany bardzo ładnie jak zwykle chyba .
-Jo możemy pogadać.
-No jasne co się stało.
-Wolałbym na świeżym powietrzu.
-No dobrze ja się ubiorę i zejdę na dół.
-Ok to ja na ciebie poczekam.
-Dobrze powiedziałam i poszłam się umyć i ubrać.
Zeszłam na dół James już czekał na mnie.
-Gotowa.
-ale co się stało.
-Po drodze pogadamy nie tu.
-No ok jak chcesz wyszliśmy z domu przez jakiś czas szliśmy w ciszy ale miałam jej dość.
-James powiesz mi w końcu o co chodzi.
-Jo ja nie chce by Victoria wyjechała.
-Och braciszku przecież nie jedzie na koniec świata.
-Może i nie ale jak coś się popsuje przez to,że wyjedzie.
-Oj James ty masz zawsze złe myśli.
-A ty byś nie miała gdyby Kendall wyjechał.
-Nie wiem może i bym miała nie pytaj się mnie.
-Właśnie nigdy nie będziesz się tak czuła.
-Ale wiem jak możesz się czuć.
-Ciekawe jak możesz to wiedzieć ty przeciesz nikogo nie straciłaś.
-James przestań straciłam i dobrze o tym wiesz.
-Tak swoich rodziców którzy na prawdę nimi nie byli a i jeszcze babcię wiesz co to jest co innego krzykną na mnie miałam dość jakim prawem na mnie krzyczał nic mu nie zrobiłam.
-James ja ci nic nie zrobiłam przestań się na mnie wyżywać nie płakałam obiecałam sobie, że już przez nikogo nie będę płakać.
-Przepraszam Jo powiedział James ja po prostu nie mam sił wiesz co ja idę wracaj do domu powiedział i zniknął mi z oczu.
-James powiedziałam ale już go nie było poszłam do domu bolało mnie to co powiedział weszłam szybko do łazienki stanęłam przed lustrem i zauważyłam że łzy mi spływał po policzkach choć ich nie czułam.
Przetarłam łzę i wyszłam z łazienki spotkałam Victorie.
-Victoria co ty robisz widziałam jak chce wyjść z domu z walizką.
-Wyjeżdżam.
-Co już dziś.
-Tak mam dość tego,że James ciągle mnie omija wyjadę.
-Zostań tu nie wyjeżdżaj.
-Jo muszę powiedział płacząc.
-Ale wiesz,że ja zawsze będę przy tobie.
-Tak wiem powiedziała uśmiechając się.
-A wrócisz.
-Na pewno wrócę przecież to nie jadę na koniec świata.
-Wiem trzymaj się tam.
-Tak a ty tu.
-Będę tęsknić obiecaj,że zadzwonisz.
-Obiecuje powiedziała i wyszłam widziałam tylko jak wsiada do Taxi i tyle mam nadzieje,że James coś zrobi poszłam do pokoju zadzwoniłam do niego nie odbierał postanowiłam go poszukać wybiegłam na dwór biegłam co sił przez nieuwagę na kogoś wpadłam a tym kimś był.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak myślicie na kogo wpadła Jo piszcie w komentarzach.
-James co się stało był ubrany bardzo ładnie jak zwykle chyba .
-Jo możemy pogadać.
-No jasne co się stało.
-Wolałbym na świeżym powietrzu.
-No dobrze ja się ubiorę i zejdę na dół.
-Ok to ja na ciebie poczekam.
-Dobrze powiedziałam i poszłam się umyć i ubrać.
Zeszłam na dół James już czekał na mnie.
-Gotowa.
-ale co się stało.
-Po drodze pogadamy nie tu.
-No ok jak chcesz wyszliśmy z domu przez jakiś czas szliśmy w ciszy ale miałam jej dość.
-James powiesz mi w końcu o co chodzi.
-Jo ja nie chce by Victoria wyjechała.
-Och braciszku przecież nie jedzie na koniec świata.
-Może i nie ale jak coś się popsuje przez to,że wyjedzie.
-Oj James ty masz zawsze złe myśli.
-A ty byś nie miała gdyby Kendall wyjechał.
-Nie wiem może i bym miała nie pytaj się mnie.
-Właśnie nigdy nie będziesz się tak czuła.
-Ale wiem jak możesz się czuć.
-Ciekawe jak możesz to wiedzieć ty przeciesz nikogo nie straciłaś.
-James przestań straciłam i dobrze o tym wiesz.
-Tak swoich rodziców którzy na prawdę nimi nie byli a i jeszcze babcię wiesz co to jest co innego krzykną na mnie miałam dość jakim prawem na mnie krzyczał nic mu nie zrobiłam.
-James ja ci nic nie zrobiłam przestań się na mnie wyżywać nie płakałam obiecałam sobie, że już przez nikogo nie będę płakać.
-Przepraszam Jo powiedział James ja po prostu nie mam sił wiesz co ja idę wracaj do domu powiedział i zniknął mi z oczu.
-James powiedziałam ale już go nie było poszłam do domu bolało mnie to co powiedział weszłam szybko do łazienki stanęłam przed lustrem i zauważyłam że łzy mi spływał po policzkach choć ich nie czułam.
Przetarłam łzę i wyszłam z łazienki spotkałam Victorie.
-Victoria co ty robisz widziałam jak chce wyjść z domu z walizką.
-Wyjeżdżam.
-Co już dziś.
-Tak mam dość tego,że James ciągle mnie omija wyjadę.
-Zostań tu nie wyjeżdżaj.
-Jo muszę powiedział płacząc.
-Ale wiesz,że ja zawsze będę przy tobie.
-Tak wiem powiedziała uśmiechając się.
-A wrócisz.
-Na pewno wrócę przecież to nie jadę na koniec świata.
-Wiem trzymaj się tam.
-Tak a ty tu.
-Będę tęsknić obiecaj,że zadzwonisz.
-Obiecuje powiedziała i wyszłam widziałam tylko jak wsiada do Taxi i tyle mam nadzieje,że James coś zrobi poszłam do pokoju zadzwoniłam do niego nie odbierał postanowiłam go poszukać wybiegłam na dwór biegłam co sił przez nieuwagę na kogoś wpadłam a tym kimś był.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak myślicie na kogo wpadła Jo piszcie w komentarzach.
środa, 25 września 2013
Rozdział 40
Oczami Jo
Wyszłam z domu cały czas myślałam czy Victoria na prawdę wyjedzie z jednej strony będzie w swojej wymarzonej szkole ale z drugiej James nie zniesie kolejnej utraty najpierw Emma a teraz Victoria choć nie jest to tak daleko nie wyjeżdża przecież na koniec świata może i nie na koniec świata ale wyjeżdża nie będzie jej tu ah to trochę trudne nie wiem co teraz będzie wszystko w rękach Victori co będzie chciała to zrobi nic innego nam nie zostało jak tylko czekać przez wszystkie lekcje nie umiałam się skupić cały czas myślałam o Victori po lekcjach wróciłam do domu jak zwykle usiadłam przed TV nikogo nie było co jest dziwne po chwili jednak usłyszałam jak ktoś schodzi z góry to była Victoria.
Oczami Victori
Nikogo nie było w domu James wyszedł ni zdążyłam z nim porozmawiać nikogo nie było w domu po paru godzinach chyba ktoś przyszedł zeszłam na dół a tam Jo rozwalona na kanapie.
-Cześć Jo.
-Cześć
-Jak tam w szkole.
-Dobrze powiedziałaś Jamesowi.
-Nie nie zdążyłam.
-Victoria.
-No co jak miałam z nim pogadać skoro poszedł.
-Ta a kiedy z nim pogadasz.
-Jak wróci.
-Serio.
-Tak.
-Oby.
-No obiecuje,że jak wróci to mu powiem.
-Dobra i co mu powiesz.
-Powiem,że znalazłam bardzo dobrą szkołę w New York i dlatego muszę wyjechać.
-Kto musi wyjechać powiedział ktoś wchodzący do pokoju.
-O James cześć powiedziała Jo.
-Cześć siostra odpowiedział.
-To ja może waz zostawię powiedziała Jo i poszła.
-Kto musi wyjechać zapytał znów James.
-James bo no wiesz bo.
-Co no wyduś to.
-Ja wyjeżdżam do New York na studia.
-Co jak długo o tym wiesz.
-Z niecałe 2 tygodnie.
-I dopiero teraz mi to mówisz.
-James ale to nie tak.
-A jak pomyślmy bałaś się mi powiedzieć co.
-Tak.
-Wiesz co ja muszę przemyśleć to wszystko powiedział trzaskając drzwiami.
Oczami Jo
Siedziałam w kuchni kiedy nagle ktoś trzasnął drzwiami wystraszyłam się i poszłam do salonu Victoria siedziała smutna na fotelu.
-Victoria co jest powiedziałaś mu.
-Tak ale nie wiem co teraz będzie.
-Będzie dobrze powiedziałam znałam Jamesa nigdy by nie zostawił Victori choćby się paliło on zawsze przy niej by był.
-Obyś miała rację.
-Mam idź spać a jutro pogadamy.
-Ok dobranoc.
-Dobranoc Victoria poszła spać ja też za bardzo nie miałam ochoty siedzieć poszłam do pokoju umyłam się i zasnęłam.
Wyszłam z domu cały czas myślałam czy Victoria na prawdę wyjedzie z jednej strony będzie w swojej wymarzonej szkole ale z drugiej James nie zniesie kolejnej utraty najpierw Emma a teraz Victoria choć nie jest to tak daleko nie wyjeżdża przecież na koniec świata może i nie na koniec świata ale wyjeżdża nie będzie jej tu ah to trochę trudne nie wiem co teraz będzie wszystko w rękach Victori co będzie chciała to zrobi nic innego nam nie zostało jak tylko czekać przez wszystkie lekcje nie umiałam się skupić cały czas myślałam o Victori po lekcjach wróciłam do domu jak zwykle usiadłam przed TV nikogo nie było co jest dziwne po chwili jednak usłyszałam jak ktoś schodzi z góry to była Victoria.
Oczami Victori
Nikogo nie było w domu James wyszedł ni zdążyłam z nim porozmawiać nikogo nie było w domu po paru godzinach chyba ktoś przyszedł zeszłam na dół a tam Jo rozwalona na kanapie.
-Cześć Jo.
-Cześć
-Jak tam w szkole.
-Dobrze powiedziałaś Jamesowi.
-Nie nie zdążyłam.
-Victoria.
-No co jak miałam z nim pogadać skoro poszedł.
-Ta a kiedy z nim pogadasz.
-Jak wróci.
-Serio.
-Tak.
-Oby.
-No obiecuje,że jak wróci to mu powiem.
-Dobra i co mu powiesz.
-Powiem,że znalazłam bardzo dobrą szkołę w New York i dlatego muszę wyjechać.
-Kto musi wyjechać powiedział ktoś wchodzący do pokoju.
-O James cześć powiedziała Jo.
-Cześć siostra odpowiedział.
-To ja może waz zostawię powiedziała Jo i poszła.
-Kto musi wyjechać zapytał znów James.
-James bo no wiesz bo.
-Co no wyduś to.
-Ja wyjeżdżam do New York na studia.
-Co jak długo o tym wiesz.
-Z niecałe 2 tygodnie.
-I dopiero teraz mi to mówisz.
-James ale to nie tak.
-A jak pomyślmy bałaś się mi powiedzieć co.
-Tak.
-Wiesz co ja muszę przemyśleć to wszystko powiedział trzaskając drzwiami.
Oczami Jo
Siedziałam w kuchni kiedy nagle ktoś trzasnął drzwiami wystraszyłam się i poszłam do salonu Victoria siedziała smutna na fotelu.
-Victoria co jest powiedziałaś mu.
-Tak ale nie wiem co teraz będzie.
-Będzie dobrze powiedziałam znałam Jamesa nigdy by nie zostawił Victori choćby się paliło on zawsze przy niej by był.
-Obyś miała rację.
-Mam idź spać a jutro pogadamy.
-Ok dobranoc.
-Dobranoc Victoria poszła spać ja też za bardzo nie miałam ochoty siedzieć poszłam do pokoju umyłam się i zasnęłam.
niedziela, 22 września 2013
Rozdział 39
Pobudka była dziś troszkę dziwna Camil wskoczyła mi na łóżko
i zrzuciła mnie z niego wystraszyłam się trochę i krzyknęłam przez co obudziłam blondyna .
-Camil pogięło cię.
-Co się stało powiedział zaspany Kendall.
-Nic śpij kochanie powiedziałam i chciałam się obok niego położyć ale Camil mnie złapała.
-Nie idziesz spać wstawaj.
-Ale po co ja mam jeszcze 30 min.
-Victoria chce z tobą pogadać.
-No ok już wstaje powiedziałam i ruszyłam do łazienki umyłam się ubrałam.
Włosy związałam w kucyk i poszłam do Victori zapukałam do drzwi i usłyszałam .
-Proszę weszłam do niej do pokoju.
-Co się stało.
-Cześć Jo.
-A no tak cześć.
-Wiesz pamiętasz jak w Polsce uczyłam się na fryzjerkę.
-No pamiętam.
-I miałam znaleźć gdzieś dobre studia.
-Tak pamiętam.
-Więc znalazłam.
-Na prawdę gdzie.
-W New York nazywa się EF.
-Tak daleko.
-Niestety dla nauki muszę się poświęcić.
-Rozumiem to przytuliłam się do niej ja zawsze będę przy tobie.
-Wiem i za to ci dziękuje.
-Ta piękna ja już muszę iść bo zaraz szkoła.
-Ta spoko.
-Pogadaj z Jamesem.
-Tak porozmawiam z nim jak się obudzi.
-Ok pa.
-Pa zeszłam na dół złapałam za kanapkę wzięłam torbę przegnałam się z blondaskiem i wyszłam.
Oczami Victori:
Chciałam powiedzieć Jamesowi,że wyjeżdżam ale nie wiedziałam jak było to dla mnie trudne ale wiedziałam,że muszę i zrobię to tylko nie teraz w swoim czasie powiem mu szepnęłam sama do siebie położyłam się obok Jamesa i zasnęłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za tak długą nie obecność ale dostałam się do bardzo dobrego technikum więc muszę się bardzo dużo uczyć znaleźć czas dla znajomych i na bloga przepraszam też za tak krótkiego bloga postaram się pisać częściej i dłuższe blogi proszę komentujcie gdy czytacie bo nie jestem pewna czy nie zakończyć pisania bloga chce wiedzieć czy co jest nie tak więc bardzo serdecznie proszę o komentowanie mojego bloga z góry dziękuje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)








.jpg)



